Moja historia z włosami nie zaczęła się od marzenia o długich, gęstych i idealnie lśniących pasmach. Zaczęła się od momentu, w którym niemal je straciłam.
Przez wiele lat włosy były dla mnie czymś oczywistym. Lubiłam je, traktowałam jako jeden ze swoich atutów i część wyglądu, z którym się utożsamiałam. Dopiero kiedy zaczęły wypadać w ogromnych ilościach, zrozumiałam, jak duże znaczenie mają dla mojego samopoczucia i poczucia własnej tożsamości.
Dziś moje włosy wyglądają zupełnie inaczej niż wtedy. Są zdrowe, zadbane i znowu mogę myśleć o ich zapuszczaniu. Droga do tego miejsca była jednak długa. To właśnie ona w dużej mierze ukształtowała moje obecne podejście do pielęgnacji włosów i skóry głowy oraz sprawiła, że olejki eteryczne stały się jej stałym elementem.
Kiedy w ciągu dwóch miesięcy zostało mi około 1/5 włosów
Rzut choroby autoimmunologicznej spowodował ogromne spustoszenie w moim organizmie. Choć dziś choroba jest w remisji, z częścią jej konsekwencji mierzę się do tej pory. Jednym z najbardziej widocznych skutków były moje włosy.
W czasie, kiedy mój organizm zmagał się z silnym stanem zapalnym, zaczęły wypadać garściami. Proces był bardzo szybki. W ciągu około dwóch miesięcy na głowie zostało mi mniej więcej 1/5 włosów, które miałam wcześniej. To doświadczenie było dla mnie trudne nie tylko pod względem estetycznym. Włosy zawsze były częścią mnie, czymś, co lubiłam i co miało wpływ na to, jak postrzegałam samą siebie.
Przez rok nosiłam perukę. I chociaż z perspektywy czasu potrafię spojrzeć na ten okres inaczej, wtedy największym marzeniem było po prostu odzyskanie własnych włosów.
Gdy organizm zaczął się regenerować, zaczęła się moja walka o włosy
Kiedy mój stan zdrowia stopniowo się stabilizował, rozpoczął się kolejny etap, powolna odbudowa organizmu. Wraz z nią zaczęłam coraz więcej uwagi poświęcać także włosom i skórze głowy.
Nie oczekiwałam cudownej kuracji. Wiedziałam, że najważniejsze jest to, co dzieje się w całym organizmie, a pielęgnacja jest tylko jednym z elementów większej układanki. Chciałam jednak stworzyć skórze głowy i odrastającym włosom możliwie dobre warunki oraz nauczyć się dbać o nie świadomiej niż wcześniej.
Właśnie w tym okresie coraz bardziej interesowałam się naturalnymi metodami wspierania organizmu. Tak rozpoczęła się również moja fascynacja olejkami eterycznymi. Z czasem zaczęły pojawiać się także w mojej pielęgnacji włosów.
Wcierki, serum, maski, szampony… przetestowałam naprawdę wiele
Nie jestem dziś w stanie policzyć, ile receptur przygotowałam przez kolejne lata. Były wcierki do skóry głowy, różnego rodzaju serum, oleje, maski, dodatki do szamponów czy mgiełki do włosów. Zmieniałam składniki, stężenia i proporcje. Obserwowałam reakcję skóry głowy i wygląd włosów.
Z czasem zaczęłam coraz lepiej rozumieć, że samo hasło „olejek na włosy” niewiele znaczy. Liczy się nie tylko to, jaki olejek eteryczny wybierzemy, ale również jego stężenie, sposób zastosowania, częstotliwość używania, odpowiedni olej nośnikowy oraz aktualny stan skóry głowy.
Najważniejsza zmiana zaszła jednak w moim sposobie myślenia. Zamiast szukać kolejnego „cudownego sposobu na porost włosów”, zaczęłam patrzeć na pielęgnację znacznie szerzej, jako na regularną troskę o skórę głowy, długość włosów, ich kondycję i ograniczanie czynników, które niepotrzebnie je uszkadzają.
Wróciłam do blondu i pojawiło się kolejne wyzwanie
Kiedy włosy odrosły już na tyle, że mogłam je normalnie związać, zrobiłam coś, za czym bardzo tęskniłam. Wróciłam do blondu.
Farbuję włosy na blond od ponad 20 lat i dopiero po okresie choroby naprawdę zdałam sobie sprawę z tego, jak mocno utożsamiam się z tym kolorem. W naturalnym odcieniu po prostu nie czułam się sobą. Nie chciałam z niego rezygnować.
Jednocześnie wiedziałam, że regularne rozjaśnianie stanowi dla włosów dodatkowe obciążenie. Zwłaszcza, że farbuję włosy sama, farbą z drogerii. U mnie dochodził jeszcze jeden problem, odrastające włosy miały bardzo różną długość. Łatwiej się plątały, ocierały o siebie i były bardziej podatne na uszkodzenia.
Przez długi czas jednocześnie je zapuszczałam, wyrównywałam i próbowałam utrzymać w jak najlepszym stanie. Regularne podcinanie nie zawsze było łatwe, szczególnie kiedy po wcześniejszej utracie włosów każdy centymetr wydawał się niezwykle cenny. Z czasem zrozumiałam jednak, że moim celem nie jest już jak najdłuższa fryzura za wszelką cenę. Chcę mieć przede wszystkim zdrowe włosy.
Dziś jestem w miejscu, o którym wtedy marzyłam
W końcu zdecydowałam się podciąć pozostałe partie, które najbardziej tego potrzebowały. Dziś moje włosy są w dobrej kondycji, końcówki są znacznie bardziej wyrównane, a ja mogę rozpocząć kolejny etap, spokojne zapuszczanie. Ze świadomą pielęgnacją zarówno skóry głowy, jak i długości włosów.
Patrząc na nie dzisiaj, trudno nie wracać czasem myślami do okresu, kiedy przez rok nosiłam perukę. To chyba dlatego obecnie zupełnie inaczej podchodzę do pielęgnacji. Nie oczekuję perfekcji. Zależy mi na zdrowiu, dobrej kondycji i konsekwencji.
Olejki eteryczne nadal towarzyszą mi w pielęgnacji włosów
Jedna rzecz przez wszystkie te lata się nie zmieniła, olejki eteryczne nadal są obecne w mojej pielęgnacji. Zmienił się natomiast sposób, w jaki ich używam.
Dziś za każdą recepturą stoi już nie tylko moje własne doświadczenie, lecz także zdobywana przez lata wiedza dotycząca aromaterapii, bezpieczeństwa stosowania olejków eterycznych, ich rozcieńczania, właściwości poszczególnych składników oraz doboru odpowiednich olejów nośnikowych.
I właśnie dlatego nie chcę przedstawiać olejków eterycznych jako cudownego sposobu na odrost włosów. Wypadanie włosów może mieć bardzo różne przyczyny i w niektórych sytuacjach wymaga diagnostyki oraz leczenia przyczyny podstawowej. Pielęgnacja skóry głowy, również ta wykorzystująca aromaterapię, powinna być elementem świadomego podejścia do włosów, a nie zamiennikiem diagnostyki. To podejście jest dla mnie szczególnie ważne właśnie dlatego, że sama przeszłam drogę od bardzo silnego wypadania włosów do ich ponownego zapuszczania.
Całą moją wiedzę zebrałam w e-booku o aromaterapii dla włosów
Wszystko, czego nauczyłam się przez te lata, zarówno dzięki własnym doświadczeniom, jak i późniejszej nauce aromaterapii, postanowiłam zebrać w jednym miejscu.
Tak powstał mój e-book: „Aromaterapia dla włosów i skóry głowy. Naturalna pielęgnacja, regeneracja i wzmocnienie krok po kroku”. To praktyczny przewodnik dla osób, które chcą lepiej zrozumieć pielęgnację włosów i skóry głowy oraz nauczyć się wykorzystywać olejki eteryczne w sposób bezpieczny i przemyślany. Znajdziesz w nim wiedzę, wskazówki i receptury, które sama chciałabym mieć pod ręką wtedy, gdy zaczynałam swoją drogę.
Nie obiecuję w nim cudów ani spektakularnego odrostu w kilka tygodni. Chcę natomiast pokazać Ci, jak podejść do aromaterapii w pielęgnacji włosów świadomie, wiedząc, co stosujesz, dlaczego to robisz i jak robić to bezpiecznie. E-book „Aromaterapia dla włosów i skóry głowy” znajdziesz TUTAJ.
Kiedyś chciałam tylko, żeby odrosły
Kiedyś najbardziej chciałam, żeby moje włosy po prostu odrosły. Później chciałam, żeby były jak najdłuższe. Dziś zależy mi przede wszystkim na tym, żeby były zdrowe, mocne i zadbane, nawet jeśli oznacza to podcięcie kilku centymetrów czy trochę wolniejsze zapuszczanie. I chyba właśnie to najlepiej pokazuje, jak bardzo zmieniło się moje podejście do włosów.
Jakość olejków eterycznych ma duże znaczenie dla świadomego i bezpiecznego korzystania z aromaterapii. Dlatego w swojej pracy zwracam szczególną uwagę na ich czystość, skład, pochodzenie oraz dostępność dokumentacji potwierdzającej jakość. Sama korzystam z olejków, które spełniają ważne dla mnie kryteria i które mogę polecić osobom chcącym lepiej poznać aromaterapię.
Jeśli zastanawiasz się, jakich olejków używam i dlaczego właśnie je wybrałam, przygotowałam osobną stronę, na której znajdziesz więcej informacji. Wyjaśniam tam również, w jaki sposób możesz korzystać z polecanych przeze mnie olejków oraz z dodatkowych materiałów edukacyjnych i mojego wsparcia w poznawaniu aromaterapii.
Pamiętaj, że aromaterapia ma charakter wspierający i nie zastępuje leczenia medycznego ani psychoterapii.
Wpisy mają charakter informacyjny. Przeczytaj warunki korzystania.
Materiały publikowane na Fitoaroma powstają z myślą o rzetelnej edukacji. Jeśli cytujesz lub wykorzystujesz treści z tego artykułu, proszę o podanie źródła oraz aktywnego linku do strony Fitoaroma.pl.
Aromaterapeutka i fizjoterapeutka. Absolwentka studiów podyplomowych z aromaterapii klinicznej oraz zielarstwa i fitoterapii. Wiedzę z zakresu aromaterapii i bezpieczeństwa stosowania olejków eterycznych rozwija m.in. w The School for Aromatic Studies oraz Tisserand Institute. Autorka Fitoaroma.pl, gdzie tworzy oparte na rzetelnych źródłach materiały o bezpiecznym i praktycznym stosowaniu olejków eterycznych.







